Strona WordPress

Patroni szkoły jogi

Jesteśmy kontynuatorami najstarszej w Polsce tradycji jogicznej. Joga w Łomży zagościła dużo wcześniej niż w innych rejonach kraju. A to za sprawą dwóch ludzi, którzy byli związani z tym miastem – Stanisławem Górskim i Wincentym Lutosławskim.

Obraliśmy te dwie postacie jako patronów i opiekunów duchowych naszej Łomżyńskiej Szkoły Jogi. Jesteśmy  kontynuatorami idei tych dwóch pionierów.


Poniżej krótka  charakterystyka postaci patronów naszej szkoły.


Wincenty Lutosławski (1863 -1954) – był pionierem jogi w Polsce. W 1909 opublikował książkę pt. Rozwój potęgi woli przez psychofizyczne ćwiczenia według dawnych aryjskich tradycji oraz własnych swoich doświadczeń podaje do użytku rodaków[], gdzie m.in. opisał jak za pomocą ćwiczeń jogi oraz systematycznych i intensywnych ćwiczeń woli wyleczył się z ciężkiej nerwicy (cierpiał na okresowe stany depresji). Ta pozycja była inspiracją dla Tadeusza Paska. Tłumaczył na język polski książki Yogi Ramaczaraki. Jego publikacje z zakresu jogi indyjskiej miały duży wpływ na Jerzego Grotowskiego.


Dzieciństwo spędził w rodzinnym Drozdowie. W 1881 rozpoczął studia chemiczne w Politechnice Ryskiej, następnie przeniósł się na Uniwersytet w Dorpacie, gdzie studiował chemię i filozofię. W 1883 został przyjęty do korporacji akademickiej Konwent Polonia[1]. W 1885 uzyskał stopień kandydata w zakresie chemii, a w 1886 w zakresie filozofii. Dyplom magistra filozofii otrzymał w 1887. Pracował w Moskwie, Londynie i Kazaniu, gdzie otrzymał docenturę na Uniwersytecie, oraz w Hiszpanii. W 1898 obronił doktorat na Uniwersytecie Helsińskim.


Stanisław Górski (1913-2009)


„Urodziłem się 20 września 1913 roku i zaraz umarłem”. Tak zaczyna się książka Stanisława Górskiego. Są w niej nie tylko praktyczne rady i konkretne ćwiczenia jogi, ale także obszerne fragmenty biografii autora.


„ Przez rok po urodzeniu byłem w stanie śmierci klinicznej – mówi pan Stanisław. – Nie podobało mi się na tym świecie i chciałem z powrotem, do nieba. Ale przysłali mnie znów na ziemię i kazali zostać. Byłem słaby, garbaty, miałem krzywe nogi. Koledzy w szkole naśmiewali się ze mnie. Dopóki nie spotkałem Hindusa, od którego nauczyłem się jogi. Miałem wtedy 10 lat. Mieszkałem w Łomży.
Hindus wędrował po podwórkach łomżyńskich kamienic. Pokazywał “sztuki”, a z okien sypały się monety. Zafascynowany chłopak śledził każdy jego ruch, potem, schowany w liściach łopianu, naśladował skomplikowane pozycje jogina.”